Zastanawiałam się ostatnio nad tym dlaczego tak często nie potrafimy powiedzieć, że czegoś nie chcemy, że nie nawiążemy współpracy i że nam to nie odpowiada – tylko tak zwodzimy, odbieramy kolejne telefony i jesteśmy niby zainteresowani propozycją ofertą a potem przestajemy w ogóle odbierać telefony albo po jakimś czasie mówimy –  jednak nie jesteśmy tym zainteresowani. Z jednej strony każdy
z Nas ma prawo zastanawiać się i mieć czas na podjęcie decyzji ale ja jednak mam wrażenie, że to wynika zupełnie z czego innego. Jak nie jesteśmy czymś zainteresowani to w gruncie rzeczy z tą drugą stroną potrafimy dojść do porozumienia, żeby to było win – win i Ty masz to co chcesz, czego potrzebujesz
i druga strona ma to czego chciała, czego potrzebowała. Po takim zwodzeniu i po kilku miesiącach odpowiedzeniu, że ja jednak nie jestem zainteresowana/y tą ofertą to myślę, że to jest takie jakby oszukiwanie, nadużywanie czyjegoś czasu, czyjejś dobrej woli, otwartości na chęć współpracy , chęć kontaktu. Z czego to tak naprawdę może wynikać – czy chcemy być lubiani? Doceniani? Że chcemy mieć poczucie ze ktoś chce z nami rozmawiać , mieć kontakt. Z drugiej strony należy na to spojrzeć
w ten sposób, że marnujemy czyjś czas. Dajemy komuś obietnice współpracy, ktoś napracuje się, przygotuje ofertę, będzie tworzyć następne warianty, będzie kontaktować się z nami a w ostatecznym rozrachunku my mówimy nie. Teoretycznie mamy do tego prawo aby podjąć taką decyzję ale czy nie lepiej byłoby na samym początku przemyśleć czy tego naprawdę chcemy, czy oczekujemy takiej formy współpracy czy stwierdzić okej- na ten moment na pewno nie ale skontaktować się ponownie powiedzmy za pół roku bo być może wtedy będziemy bliżsi tej odpowiedzi twierdzącej i będziemy zainteresowani tymi propozycjami   i tym samym nie tracimy my czasu ale tez druga strona nie traci czasu. Odwrócę to. Jeżeli my chcemy komuś zaproponować jakąś współprace, mamy ciekawy produkt a ktoś nas tak zwodzi to jak się wtedy czujemy – jak się czujemy wtedy gdy ktoś po kilku miesiącach pracy, zaangażowania mówi: no nie, no jednak nie. Chyba czujemy się wtedy trochę oszukani bo tyle czasu, tyle energii w to włożyliśmy i wiemy naprawdę, że to jest dobre i wtedy otrzymujemy odpowiedź nie, jednak nie na ten moment. Lepiej  by było żeby ta otwarcie nam na początku powiedziała, że na ten moment nie jest do tego przekonana, nie ma odpowiednich finansów na to i powróci do tematu za jakiś czas. Wtedy obie strony mają do poczucie zwycięstwa bo żadna ze stron nie traci czasu – ta druga do której byśmy dzwonili nie miała poczucia, że musi np. wyciszać telefon, że musi wymyślać  kolejne powody żeby nie rozmawiać – grajmy w otwarte karty. Na ten moment nie a za chwile tak. Zaoszczędźmy czas tej drugiej strony i jeżeli na dany moment nie chcemy jakiejś oferty to powiedzmy otwarcie ze nie ale boimy się powiedzieć nie, nie chcemy bo chcemy być przez wszystkich lubiani, chcemy być doceniani. Wynika to z potrzeby bycia w centrum uwagi, zainteresowania tej drugiej strony bo ktoś chce nam zaproponować i to będzie dla nas korzystne ale my tak naprawdę tego nie chcemy wiec wydaje mi się, że chcemy mieć poczucie ze jesteśmy dla kogoś ważni i ktoś czeka na nasze zdanie i że „ja” mam poczucie władzy bo czy nawiążemy współprace czy nie – chyba z tego to wynika.  Wolałabym taki układ ze otwarcie mówimy – na ten moment nie nawiąże współpracy i mówię Ci o tym otwarcie  a z drugiej strony jest to takie poczucie władzy nad sytuacją, że albo odbiorę telefon albo nie i wymyśle kolejny powód dla którego nie miałabym zainteresować się tą ofertą.

Bądźmy uczciwi wobec siebie samych i miejmy na uwadze czas swój i innych

Cześć!

 

Please follow and like us:
Kategorie: Blog

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook
YouTube
LinkedIn
Instagram